Archiwum kategorii ‘DirDajry’

h1

Więcej gazu w Gazie

Styczeń 7, 2009

Pięknie weszliśmy w Nowy Rok. Miło było usłyszeć w wiadomościach (na ciężkim sylwestrowym kacu), że Rosja wstrzymała dostawy gazu  dla Europy a Izrael rozpocznyna nową rzeź w Gazie.

Myślę, że nie ma sensu rozpisywać się na temat obydwu konfliktów. Opowiadać się po czyjejś konkretnej stronie też chyba ciężko. Chociaż można by się pokusić o małe podsumowanie.

Rosja vs Ukraina

Co do tego konfliktu, nie mam wątpliwości, że jest to polityczna gra Rosjan, którzy chcą wykazać, że Ukraina jest mało wiarygodnym partnerem dla UE. Z drugiej strony, myślę, że Ukraina jak na razie nie do końca nadaje się na członka UE. Nasuwa mi się  też taka konkluzja, że jeszcze długo nie będzie się nadawała i nie będzie za bardzo mogła tego faktu zmienić. Po pierwsze tej kraj leży jednak za blisko Rosji. Putin and Co ostatnimi czasy pokazują, że nie za bardzo podoba im się to, że ich najbliżsi sąsiedzi pragną wyswobodzić się z posowieckiego kurnika. A Putinowi pewnie marzy się powrót do ZSRR. Rosjanie tak łatwo nie odpuszczą. Z drugiej strony sami Ukraińcy są podzieleni i większość z nich uważa Rosjan za swoich braci i w przypadku ewentualnego referendum w sprawie przystąpienia Ukrainy do UE wynik mógłby rozczarować. Chciałbym życzyć oczywiście jak najlepiej Ukrainie, jednak na rozwój wypadków będziemy musieli poczekać.

Izrael vs Hamaas

No cóż… kolejna rzeź. Kolejna bezsensowna rzeź, chociaż, która ma sens? Nie dziwię się reakcji świata na zmasowany atak wojsk izraelskich. Sam również waham się z ich popieraniem (do tej pory stałem po stronie Izraela), jednak widząc to co się dzieje, zaczynam się zastanawiać jaki to ma sens. Szczególnie, że cywile giną całymi rodzinami. Z drugiej strony Hamaas’owi cała ta sytuacja jest bardzo na rękę. Typowa taktyka tego ugrupowania to atakowanie celów izraelskich z terenu osiedli mieszkaniowych, obozów dla uchodźców itp. Wystrzeliwane rakiety, domowej produkcji, może nie niszczą budynków z wielkim impetem (a nawet często nie dolatują do celu) ale potrafią zabić i czynią to (znane są przypadki gdy nie dolatywały do granicy izraelskiej i zabijały samych Palestyńczyków). Izrael odpowiada wtedy zmasowanym atakiem a Hamaas może przedstawić siebie jako ofiarę (chociaż jest w mojej opinii jej współautorem). I tak bez końca.

Zastanawiam się ostatnio, coraz częściej, jakim cudem ludzie potrafią tak sobie uprzykrzyć życie. Gatunek nasz zdaje się miec jakąś wadę genetgyczną, któa ciągnie nas ku samozagładzie.

Na dowidzenia artykuł z wyborczej

Izrael prowadzi z Hamasem totalną wojnę medialną

h1

Mlask…!

Grudzień 23, 2008

Jest dzień przed wigilią. Oczywiście pracuję na popołudniową zmianę ale nie jest źle bo jutro moja matczyna korporejszyn dała wolne (pierdu pierdu… trzeba było odpracować). A potem ponad tydzień wolnego…

Więc powinienem się cieczyć i chyba się cieszę. Dlaczego chyba?

Bo jakoś nie mogę się wyluzować. Nie mogę za Chiny Ludowe poczuć amerykańskiego klimatu świątecznego. Nie czuję spokoju, który powinien mnie ogarniać. Pojawia się za to nerwówa.

Za przykład może służyć dzisiejszy dzień. Ponieważ Marta (małażonka) lekko się zaziębiła, zostałem wysłany po dodatkowe zakupy. Towarzyszyła mi panna Maja, która dzielnie znosiła trudy przepychania się przez totalnie zakorkowane ryneczkowe uliczki (w sumie to jechała w wózku…).

Ja za to nerwy miałem już podczas parkowania a raczej szukania miejsca na zaparkowanie.  Potem było już tylko gorzej. Nie chcę jednak pisać o kolejkach i przepychaniu się. Napiszę o mlaskaniu starych bab.

Tak – o mlaskaniu. Mlaskaniu znaczącym.

Pierwszy mlask usłyszałem, kiedy pchając wózek  musiałem przeprosić jedną starszą panią, żeby ustąpiła mi drogi. Spojrzała się na nas i mlasnęła. Co miał oznaczać ten mlask? No oczywiście niezadowolenie, że ja tutaj z wózkiem, że przecież wóżek to nie tu, że trzeba było bez wóżka…

Drugi mlask, drugiej wyfutrowanej, podczas stania w kolejce po pieczywo. Bo w kolejce to wózek przeszkadza, że pewnie lepiej by byo zostawić dziecko na parkingu, przywiązne do samochodu.

A trzeci  to kiedy w Rossmanie, obładowany zakupami z rynku próbowałem przejechać przez stoiska. I znowu mlaskanie, że się pcham. Czy musze akurat teraz i tutaj? Przecież widzę, że pani stoi i się zastanawia, który krem na prezent wybrać. A, że ja akurat musze przejechać, pchając ten qrewsko niewygodny w prowadzeniu wózek, trzymając pakę pieluch i zabawiając Majkę bo już jej się nudziło -  to już mój problem.

Pomyślełem, że jeszcze jeden mlask i dam komuś w ryja, ale primo: raczej nie daję w ryja nikomu (przynajmniej nie dałem tak porządnie), secundo: było by to przyznanie się, że jest ze mną coraz gorzej, że ulegam tej całej zasranej psychozie zakupów przedświątecznych.

Marzy mi się wyjechać na święta, mieć w dupie całe te przygotowania, po prostu usiąść przy style, najeść się a potem napić łychy. Trochę tak jak w „Lastkrysmasajgejwjumahart” Dżordża. Byłoby git.

Tym akcentem życzę Wesołych Wszystkim.

 wiszes_edited-11

h1

Oi!

Listopad 21, 2008

Kazik Marcinkiewicz ma, Janusz Korwin, piękni i moherowi z PiSu tyż… no to mam i ja.
Założyłem sobie bloga.
 
Kolejne konto do pielęgnowania, update’owania, do wpisywania bzdur aby pokazać wszytyskim, że się jest wylansowanym.  Dobrze, że chociaż fotki jakieś robię to przynajmniej będzie koolorowo i wesoło.

Potraktujmy to jako wpis próbny. Taką próbę majkrofon czek uan to fri…

Bez odbioru.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.